Jest taki zamek w województwie świętokrzyskim, zaraz koło Kielc, który mijał każdy, kto kiedykolwiek przemierzał trasę z Warszawy do Krakowa (lub odwrotnie). Na widocznym z ekspresówki wzgórzu nad okolicą góruje zamek w Chęcinach – niegdyś potężna twierdza, dziś ruiny.
Zamek Królewski w Chęcinach to jedna z najchętniej odwiedzanych atrakcji w Górach Świętokrzyskich. Co roku odwiedza go ok. 200 tys. osób. Zachwyca nie tylko położeniem i pięknymi widokami rozciągającymi się z zamkowych wież.
Nazwa pojawiająca się od 1275 roku, pierwotnie brzmiała Chęcin i oznaczała sam zamek albo samą wieś. Od XIV wieku przybrała formę liczby mnogiej, kiedy zaczęła oznaczać kilka obiektów (zamek, wieś, miasto). Pochodzi od imienia Chęt (a ten pewnie od chęci) lub Hanczyn.
Zamek pochodzi z drugiej połowy XIII wieku – budowę fortecy rozpoczęto prawdopodobnie około 1295–1300 roku na skalistym wzgórzu o wys. 367 n.m.p. Najpewniej był własnością Władysława Łokietka, gdyż ten ofiarował go jednemu z biskupów.

Królowa Bona wciąż wraca
Król Kazimierz Wielki zamek rozbudował, a warownia w czasach swojej świetności nigdy nie została zdobyta siłą. W zamku mieszkały Elżbieta Łokietkówna (córka Władysława Łokietka), królowa Węgier, Zofia Holszańska (czwarta, ostatnia żona Władysława Jagiełły, matka Władysława Warneńczyka i Kazimierza IV Jagiellończyka) oraz Bona Sforza.
Z tą ostatnią wiąże się pewna legenda. Nienajlepsze relacje z synem Zygmuntem Augustem doprowadziły po śmierci Zygmunta Starego do konfliktu i opuszczenia przez nią Polski – wraz z niemałym majątkiem rzecz jasna. Bona udawała się na emigrację do rodzinnej Italii. Tuż przed wyjazdem rezydować miała w Chęcinach, skąd próbowała wywieźć swój skarbiec na kilkuset wozach.
Niestety, przejeżdżając przez drewniany most na rzece Nidzie, karawana runęła pod ciężarem skarbów. Część z nich bezpowrotnie utonęła w nurtach rzeki, a legenda głosi, że duch królowej do dziś powraca na zamek w Chęcinach w poszukiwaniu utraconej własności.

Chęciny w ruinie
Warownia była też wykorzystywana jako więzienie – np. król Władysław Jagiełło przetrzymywał tam swojego przyrodniego brata Andrzeja Garbatego.
Już od drugiej połowy XVI wieku zamek zaczął popadać w ruinę. W 1657 roku warownia została podpalona i częściowo zniszczona przez wojska Rakoczego, a upadku dopełniły działania podczas Potopu Szwedzkiego, kiedy obiekt został zniszczony.
Większe prace rekonstrukcyjne prowadzono ok. roku 1877, a ostatnie po drugiej wojnie światowej, gdy odbudowano środkową basztę i urządzono punkt widokowy. Widoki z niej są naprawdę piękne.

Dwie wieże
Turyści ochoczo wchodzą na dwie wieże, przy czym ta bliżej wejścia wymaga dobrej kondycji – po zejściu długo jeszcze „czuć ją w nogach”. I trzeba przyznać, że wchodzenie może być niebezpieczne, zwłaszcza przy wymijaniu się ze schodzącymi.
Wąskie z jednej strony, kręte schody, zwłaszcza gdy jest na nich sporo osób, powodują niekiedy kolizje. Dobrym pomysłem byłoby wpuszczanie kolejnej grupy dopiero wtedy, gdy wcześniejsza opuści wieżę lub ustalenie limitu (i pilnowanie) liczby osób, które mogą wejść jednocześnie.

Zamek dolny i górny
Zamek dzieli się na dwie części: starszą (górną) oraz młodszą (dolną), z furtą i czworoboczną basztą, którą dobudowano w XV wieku. W zamku dolnym, pełniącym dawniej funkcję mieszkalną i gospodarczą, dziś na drewnianym ganku można zapoznać się z ilustrowaną historią warowni.
Teoretycznie można też zapoznać się z dawną bronią i wybić monetę. Niestety, pomimo wcześniejszych zapowiedzi, a nawet potwierdzenia tej informacji w kasie, podczas całej naszej wizyty nikt z obsługi nie pojawił się na tych stoiskach.

W środku zamku mieściła się stajnia, kuźnia, piekarnia, warsztaty i pomieszczenia dla osób obsługujących. Pośrodku dziedzińca znajduje się otwór po studni, wykutej w skale na głębokość 100 m.
W zamku istniał tzw. Dom Wielki, z którego dziś zachowały się jedynie piwnice. Było to pomieszczenie mieszkalno-reprezentacyjne, w którym odbywały się również sądy grodzkie.

Z wyższych kondygnacji można było przemieszczać się dookoła zamku drewnianymi gankami. Poza tym chęciński zamek posiadał kaplicę i skarbiec (przez pewien czas przechowywano tam zawartość skarbca archidiecezji gnieźnieńskiej), których zarysy można zwiedzić. Sala tortur i lapidarium to już pomysły z czasów obecnych.
Górna część była bardziej reprezentacyjna i oprócz obronnych pełniła też funkcje mieszkalne. Dziś można podziwiać tam tarcze heraldyczne.
Żydowskie dziedzictwo
Na południowo-wschodniej części góry zamkowej mieści się cmentarz żydowski. Trasa wiedzie grzbietem góry, skąd można podziwiać okolice, przy czym zejście od strony zamku jest strome.
Pierwsze pochówki datowane są na koniec XVII w. ostatnie na okres międzywojenny. Przed wojną Żydzi stanowili aż 90% mieszkańców miasteczka. W roku 1942 około 4 tys. osób wywieziono do Treblinki.

W miasteczku mieści się też budynek dawnej synagogi z XVII w. w którym obecnie znajduje się centrum kultury żydowskiej. Zobaczyć tam można elementy wyposażenia synagogi, a także przedstawiona jest historia ludności żydowskiej i jej osadnictwa na tych terenach, jej życie codzienne i religijne.
Chęciny – miasto
Miasteczko jest niewielkie. Liczy niecałe 4,5 tys. mieszkańców. Może pochwalić się jednak aż dwoma rynkami – dolnym i górnym.
Rozkwit miasta to przełom XIV i XV w. kiedy odbywały się tam targi, jarmarki. Władysław Łokietek – zasłużony dla Chęcin, gdyż na lata jego panowania przypada lokacja miasta i budowa zamku – doczekał się pomnika na rynku górnym. Dziś rynek otaczają kamienice, głównie z XIX w. Spośród starszych najbardziej znana jest Niemczówka (od nazwiska panieńskiego pierwszej właścicielki), która jest skarbem renesansowej zabudowy mieszczańskiej Chęcin. Jej powstanie datowane jest na rok 1570. Obecnie, w najstarszej części domu mieści się Centrum Informacji Turystycznej i Historycznej Gminy Chęciny.

Na środku rynku (górnego) stoi studnia, która podobno była połączona ze studnią znajdującą się na zamku. Przy ul. Małogoskiej znajduje się klasztor sióstr Bernardynek. Powstał pod koniec XVII w stylu wczesnobarokowym.
Pod zamkiem jest natomiast kościół św. Bartłomieja. Kościół powstał najprawdopodobniej równocześnie z lokacją miasta, to znaczy przed rokiem 1325. W latach 1570-1597 świątynię użytkowano jako zbór ariański.

W środku warto zwrócić uwagę na wczesnobarokowy ołtarz główny oraz stojące obok późnorenesansowe stalle przedstawiające sceny z życia św. Franciszka oraz kaplicę Trzech Króli. W 1614 r. wybudował ją pochodzący ze Szwajcarii Kacper Fodyga – ówczesny wójt Chęcin.
W kaplicy grobowej zachowały się szczątki rodu Fodygów. Jako mieszczańska kaplica grobowa ma ona charakter unikalny. Według legendy kościół połączony jest z zamkiem podziemnym przejściem. Idąc nim można wyjść pośrodku dziedzińca zamkowego, gdzie do dziś widoczny jest wykuty w skale otwór.
Gdzie zjeść w Chęcinach?
Przy głównym parkingu pod zamkiem zjedliśmy bardzo dobry obiad w restauracji La Baguette. Miejsce to łączy w sobie cechy cukierni obfitującej w wyrafinowane słodkości oraz restauracji z tradycyjnymi daniami obiadowymi kuchni polskiej. Połączenie zaskakujące, ale w tej lokalizacji najwyraźniej się sprawdza.
W niedzielę było tłoczno, a w godzinach popołudniowych część dań z karty była już niedostępna – to jednak, co udało się nam zamówić, bardzo nam smakowało. Chętnie byśmy wrócili do Chęcin nie tylko ze względu na zamek oraz klimatyczne miasteczko, ale także dla tej restauracji.

Tekst Isavenisa, współpraca i fot. Eurospacery
