Site Loader

Każdy, kto lubi pociągi powinien odwiedzić Skierniewice. Polskie Stowarzyszenie Miłośników Kolei wystawia tam swoje zbiory w starej parowozowni, która w weekendy od maja do października przyciąga mnóstwo zwiedzających. Ale Skierniewice to nie tylko parowozownia.

Czym jest parowozownia? W skrócie – to zajezdnia dla parowozów, miejsce gdzie są przechowywane i naprawiane. W parowozowni znajdują się obrotnice – urządzenia służące do zmiany kierunku pojazdu, dokonywanej przez obrócenie platformy, na której ów pojazd stoi. Są też hale naprawcze, magazyny, żurawie, czy piaskownice. Ciekawie wyglądają wachlarze, czyli budynki hal wokół obrotnicy.

Parowóz towarowy Ty51-1, wyprodukowany w zakładach Cegielskiego w Poznaniu

Parowozownia w Skierniewicach została zbudowana w latach 1845-1847 i przez długi czas była jednym z najważniejszych ośrodków naprawy i konserwacji parowozów w kraju. Obecnie nie pełni już swojej pierwotnej funkcji, stanowi za to muzeum, w dużej części na świeżym powietrzu.

Uwaga! Zwiedzanie parowozowni możliwe jest tylko w wybrane weekendy w okresie od maja do października. Dlatego zanim wybierzecie się w to miejsce, sprawdźcie kalendarz imprez.

W Skierniewicach można zobaczyć nie tylko bardzo stare lokomotywy, ale i np. taki oto wagon silnikowy do utrzymania sieci trakcyjnej

Zwiedzanie odbywa się w grupach z przewodnikiem. Część jednostek stoi na świeżym powietrzu, a część w wachlarzowni. To ona robi największe wrażenie dzięki mocno industrialnemu charakterowi.

Przewodnicy niezwykle ciekawie potrafią opowiadać o eksponatach i to w formie przystępnej dla całkowitych laików. Do części wagonów i lokomotyw można wejść.

W oddzielnym budynku, tym razem już samodzielnie, oglądać możemy semafory i inne urządzenia kolejowe. Niektóre z nich są „interaktywne” – jak np. tablica odjazdów i przyjazdów pociągów, którą możemy wypełnić tak, jak chcemy. Sterować można także sygnałami na semaforze świetlnym. Dzieci mają z tego niezwykłą frajdę.

Hala parowozowni, do której latem wpada słońce przez zakratowane okna, ma niezwykły klimat

Dworzec w Skierniewicach

Jeśli do Skierniewic przyjedziemy pociągiem, na dworcu powita nas sam Stanisław Wokulski, który przy peronie pierwszym ma swoją ławeczkę. Czemu Bolesław Prus właśnie w tym miejscu umieścił scenę próby samobójczej Stanisława Wokulskiego? Może uwagę pisarza przykuła czerwona cegła, nadająca temu miejscu fabrycznego charakteru?

W odrestaurowanym wagonie prezentowanym w parowozowni zwróćcie uwagę także na tabliczki informacyjne. Dziś już się takich nie robi!

Obecny budynek kolei jest jednym z najlepiej zachowanych obiektów na trasie dawnej kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Pierwszy budynek dworca w Skierniewicach, tzw. dworzec carski, powstał już w 1846 r. Wzniesiony został na skraju pałacowego parku. Kiedy właścicielem pałacu prymasowskiego w Skierniewicach został książę Aleksander Bariatyński, budynek dworca przeznaczono wyłącznie dla obsługi cara i jego gości. Jego reprezentacyjną funkcję podkreślono poprzez otwarcie tam nie tylko kawiarni, ale nawet… sali balowej!

Stary dworzec zabłysnął we wrześniu 1884 r., kiedy to odbyło się w Skierniewicach spotkanie trzech cesarzy – Aleksandra III, Wilhelma I oraz Franciszka Józefa I. Obradowali oni w skierniewickim pałacu, a w drugim dniu spotkania w sali głównej dworca cesarskiego zorganizowano dla nich przedstawienie przygotowane przez warszawskich aktorów. Pierwszy dworzec carski przez wiele lat po I wojnie światowej użytkowany był jako siedziba ochronki, a następnie szkoły. Spłonął w styczniu 1945 r. Ruinę rozebrano.

Niedaleko Rynku znajduje się Kościół św. Jakuba Apostoła – ufundowany w 1781 roku przez prymasa Antoniego Kazimierza Ostrowskiego

Budynek nowego dworca (z 1876 r.) usytuowany był na północno-wschodnich obrzeżach miasta, a dziś znajduje się w jego centrum. Przetrwał pożar z 1914 r. i II wojnę światową. W 2003 r. oddano do użytku całkowicie odremontowaną stację, w której odsłonięto cegły i przywrócono charakter gotyku angielskiego. W budynku dworca zachwyca nie tylko fasada – również wnętrze jest połączeniem XIX-wiecznej urody z nowoczesnością. Obecnie jest to nie tylko miejsce przesiadek w podróży, ale także spotkań z przyjaciółmi, gdyż na dworcu funkcjonuje kawiarnia.

Obecnie trwają kolejne prace remontowe. Bryła budynku pozostanie bez zmian, natomiast zmieni się układ pomieszczeń wewnątrz. Dużym udogodnieniem dla podróżnych ma być otwarcie parteru od strony wschodniej, gdzie znajduje się kładka dla pieszych. Stworzone tam zostaną dodatkowe poczekalnie i korytarz prowadzący do holu kasowego. Funkcje związane z obsługą pasażerów znajdą się na parterze budynku, podobnie jak obecnie.

Naprzeciwko dworca stoi odsłonięty w 2020 roku pomnik „Przed Bitwą Warszawską”. Upamiętnia on wsparcie Polski przez Węgry, Francję i Ukrainę podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r.

Według projektu przywrócone zostaną dwa historyczne wejścia do dworca od strony peronów. Nowe – pojawi się od strony miasta. W skrzydle zachodnim zlokalizowane zostaną pomieszczenia Straży Ochrony Kolei. Pierwsze piętro będzie przeznaczone pod przestrzeń komercyjną.

W 1954 r. na ścianach hali kasowej wykonano socrealistyczne obrazy w technice sgraffita, zaprojektowane przez małżeństwo A. i J. Mieszkowskich. W kolejnych polach rozmieszczone zostały sceny z fabryki ciągników Ursus, prace nad planem Warszawy, żniwa, sceny z budowy kolei oraz motyw robotnika i kołchoźnicy. Sceny wiążę podpis „Kultura i sztuka – to najwspanialszy środek zbliżenia między narodami”. Dekoracje te mają zostać w całości zachowane.

Ciekawy budynek bez parteru znajduje się zaraz przy Rynku. Niektóre balkony są wspaniale ukwiecone. Na rynku znajduje się tablica ku czci założyciela miasta.

Park Miejski

Początki parku sięgają 1620 roku. Po wzniesieniu pałacu przez arcybiskupa Wojciecha Baranowskiego założono ogród włoski, w którym zostało posadzonych dwa tysiące drzew owocowych i dwieście krzewów winnych. W ten sposób powstała szkółka drzew owocowych.

Niegdyś teren ten sprawował funkcje ogrodu rezydencjonalnego biskupów gnieźnieńskich. Do XVII w. królowała tam kompozycja renesansowa, która w późniejszych latach ustąpiła miejsca barokowej.

Czołg T34/85 z czasów II wojny światowej stoi przed wejściem do parku – od strony Sienkiewicza. Na podstawie ustawy dekomunizacyjnej z pomnika usunięto tablicę ku czci żołnierzy radzieckich. Sam czołg jednak pozostawiono, ponieważ radni „czują do niego sentyment”.

Po dewastacji na przełomie XVIII i XIX w.  park został odbudowany przez Adama Idźkowskiego, w stylu romantycznym. W części północnej ogrodu powstał dworzec kolejowy dla cara i przyjeżdżających gości oraz pałacyk Willa Aleksandria.

Wybuch I wojny światowej doprowadził do wielkich zniszczeń parku i przyległych zabudowań. W 1919 r. posiadłość cara w Skierniewicach przekazano Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. W 1922 r. skierniewicki park został wpisany do rejestru zabytków.

Pałac Prymasowski

Ważnym zabytkiem w Skierniewicach jest Pałac Prymasowski, zwany również Pałacem Arcybiskupim, wraz z tzw. osadą pałacową. Budowę rozpoczęto w 1610 r. a prace zakończono w 1619 r.

Pałac wygląda reprezentacyjnie. Na dziedziniec każdy może wejść, a w słoneczny dzień znaleźć trochę cienia w niewielkiej części ogrodowej

Już w połowie XVII w. pałac był otoczony ogrodem, który miał dostarczać owoców i warzyw na stół pałacowy. W XVIII w. pałac był kilkakrotnie przebudowywany. Jako rezydencja prymasowska służył aż do II rozbioru Polski w 1793 r.  Ostatnim prymasem był Ignacy Krasicki. W czasie zaborów rezydowali tu carowie Rosji, ich rodziny i goście (m.in. Konstanty Pawłowicz Romanow, brat cara Aleksandra I z żoną Joanną Grudzińską) oraz urzędnicy.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. decyzją władz państwowych pałac wraz z folwarkiem został oddany Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Powstał ośrodek naukowy, w którym przeprowadzano badania, a studenci odbywali praktyki.

Na terenie Instytutu Sadownictwa naszą uwagę przykuł również ten ceglany i porośnięty bluszczem budynek

Działał tam słynny na całą Polskę Instytut Sadownictwa SGGW kierowany przez prof. Szczepana Pieniążka. Prof. Pieniążek, wiceprezes PAN, przewodniczący Międzynarodowego Towarzystwa Nauk Ogrodniczych przez 33 lata sprawował stanowisko dyrektora Instytutu Sadownictwa. Wychował wiele pokoleń polskich naukowców i sadowników.

Profesorowi, który spędził dużą część swojego pracowitego życia w Skierniewicach, miasto nadało w roku 1984 r. tytuł Honorowego Obywatela za istotny wkład w budowanie prestiżu miasta i promowanie go w kraju i za granicą. Miasto wystawiło profesorowi pomnik – Ławeczkę Profesora Pieniążka na Rynku Miejskim przed Ratuszem.

Rynek w Skierniewicach

Rynek to historyczny plac w centrum miasta, na którym w czasie PRL-u pojawiła się zieleń i fontanna. Teren został jednak zaniedbany, a później, po przebudowie obejmującej lata 2005 i 2006, na jego miejscu stworzono betonową pustynię. Tylko sporadycznie można było zobaczyć mieszkańców, którzy przysiedliby na ławeczce. Na szczęście w 2024 r. nastąpiła kolejna przebudowa Rynku. Dosadzono drzewa i kiedy urosną, rynek ma szansę ponownie stać się pozytywną wizytówką miasta.

Profesor pieniążek i jego jabłka. Złośliwie można powiedzieć, że ta żelazna jabłonka to jedno z nielicznych drzew na skierniewickim Rynku.

Centralnym punktem Rynku jest murowany ratusz, który wzniesiono w 1847 r., w miejscu wcześniejszego, który uległ spaleniu. Obecny obiekt zaprojektował Henryk Marconi w stylu neorenesansowym i do dzisiaj stanowi siedzibę władz miejskich.

Wokół rynku warto zwrócić uwagę na jedno- oraz dwupiętrowe budynki – niektóre z drugiej połowy XIX wieku. W czasie Skierniewickiego Święta Kwiatów, Owoców i Warzyw na Rynku odbywają się koncerty, wystawy i pokazy sztucznych ogni.

Miłe zaskoczenie

Skierniewice okazały się dla nas udanym miejscem na niedzielny spacer. Choć głównym celem wycieczki była parowozownia, okazało się, że miasto posiada także ładny park oraz wiele zabytków związanych z bogatą historią miasta.

Jeśli zwiedziliście już główne atrakcje w okolicach Łodzi oraz Warszawy i zastanawiacie się, co mniej oczywistego można by było zobaczyć – Skierniewice będą właściwym kierunkiem.

Galeon widoczny jest z daleka. To znak, że jesteśmy nad Zalewem Zadębie. Restauracja jest ogromna, więc miejsc w środku nie brakuje. Niestety, w weekendy obsługa nie jest w stanie sprostać dużej liczbie gości. Aby złożyć zamówienie, musielibyśmy odstać około godziny w długiej kolejce do baru, a potem kolejną godzinę czekać na posiłek. Zaznaczam jednak, że byliśmy tam tylko raz – być może była to nietypowa sytuacja. Napisz w komentarzu, jeśli bywasz tam częściej.

A po wyczerpującym spacerze warto podjechać w miejsce, gdzie mieszkańcy Skierniewic i okolic wypoczywają. To Zalew Zadębie, znajdujący się na południe od miasta. Szczególnie popularna jest plaża przy ul. Konwaliowej. Znajduje się tam wygodny parking, a w pobliżu „zacumował” też ogromny statek-restauracja Galeon (ocena w Google 4,6).

Nas niestety zniechęcił zbyt długi czas oczekiwania na posiłek, więc ostatecznie zadowoliliśmy się zaskakująco smacznym kebabem w budce Insaf Kebab (ocena w Google 4,7).

Tekst Isavenisa, współpraca i fot. Eurospacery

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.