Sopot, Gdynia, a przede wszystkim Morze Bałtyckie w zimowej aurze mają zupełnie inny klimat zimą niż latem. Ten, kto oglądał Bałtyk tylko w gorącym sezonie, może się mocno zdziwić, spacerując po plaży zimą, gdy szara woda wypluwa groźne fale na pokrytą śniegiem plażę.
Choć opalanie się będzie raczej niemożliwe, to spacery po plaży, a także zwiedzanie ciekawych miejsc, których nad polskim morzem nie brakuje, zapewnić może dużą dawkę wrażeń. A o te przecież warto zadbać szczególnie wtedy, gdy tak bardzo brakuje nam słońca.

My wybraliśmy się nad Bałtyk w okolicach święta Trzech Króli. Były to ostatnie wolne dni przerwy świątecznej i wielu turystów wróciło już do swoich domów. Czasu na zwiedzanie nie mieliśmy wiele, bo choć dojazd z Warszawy do Gdańska zajął nam około czterech godzin, to jednak w przypadku krótkiego, weekendowego wypadu liczy się dosłownie każda godzina. Poniżej przedstawiamy atrakcje, które wybraliśmy, zaznaczając, że nie byliśmy w Gdyni po raz pierwszy.
Muzeum Marynarki Wojennej
Budynek Muzeum Marynarki Wojennej zaprojektowany przez Krzysztofa Kozłowskiego, w którym mieści się także Muzeum Miasta Gdyni, znajduje się tuż obok plaży miejskiej, przy ul. Zawiszy Czarnego 1B.
Największą część eksponatów stanowi zbrojownia. Znajdziemy tam armaty przeciwlotnicze, miotacze bomb, pociski rakietowe, broń podwodną reprezentowaną głównie przez torpedy kilku typów.
Jednym z najcenniejszych eksponatów jest francuska mina morska SM 5, używana przez polskie okręty podwodne podczas kampanii wrześniowej. Jest też salka z karabinem, gdzie można wypróbować swoje umiejętności strzeleckie w grze, celując do pojawiających się na ekranie samolotów.

W muzeum poznamy historię polskiej marynarki wojennej od jej powstania w 1918 r. do dnia dzisiejszego. Zobaczymy mundury, odznaczenia, przedstawione są też najważniejsze postacie wojskowych tego okresu. Na wystawę trafiły cenne pamiątki po twórcach marynarki, wojennych bohaterach, okrętach, zwycięstwach i dramatach.
Ostatnie piętro (z pięknymi widokami na Bałtyk) to wystawa, na której pokazana jest ewolucja konstrukcji żaglowców – od późnego średniowiecza, po drugą połowę XIX wieku. Ekspozycję uzupełniają oryginalne elementy uzbrojenia i oporządzenia walczących na pokładach okrętów. Uzupełnieniem wystawy są obrazy polskiego marynisty Mariana Mokwy.

Muzeum ma też wystawę sprzętu wojskowego (m.in. czołgów, łodzi, pojazdów specjalistycznych) na zewnątrz. Zdecydowanie warto pospacerować wśród tych wszystkich maszyn, zapoznać się z ich historią i danymi technicznymi.
Plaża miejska w Gdyni
Po wyjściu z muzeum poszliśmy na plażę. Gdynia dysponuje 4 plażami miejskimi, ale najbardziej znana jest Plaża Gdynia Śródmieście. Poza nią są jeszcze plaże w Orłowie, Redłowie i Babich Dołach. Ta śródmiejska jest jednak najpopularniejsza – tuż obok mieści się m.in. Teatr Muzyczny i najbardziej rozpoznawalna wizytówka miasta, czyli Skwer Kościuszki.

Strzeżone kąpielisko ma długość około 200 m. Do tego miejsca trafia większość turystów, ale chętnie jest odwiedzana także przez samych mieszkańców. Plaża znajduje się blisko centrum miasta, jest bardzo dobrze skomunikowana z pozostałą częścią miasta i znajduje się na niej także wiele atrakcji dla dzieci (m.in. plac zabaw, zjeżdżalnia dmuchana, trampolina). Mieszkańcy chętnie przyprowadzają tam również swoje psy.
Pomiędzy plażą a Muzeum Marynarki Wojennej stoi mała budka z frytkami. Nie bez powodu ustawiają się do niej długie kolejki. Jeśli spacer zaostrzy wam apetyt, zdecydowanie warto cierpliwie zaczekać na swoją kolej. Serwowane tam frytki są tego warte.
Molo Południowe w Gdyni
Molo Południowe to portowa budowla hydrotechniczna (tzw. pirs) będąca przedłużeniem Skweru Kościuszki. Jego łączna długość wynosi 626,45 m i mieści się przy nim wiele atrakcji.
Molo powstawało w tym samym okresie co Port Gdynia, czyli w latach 30. XX wieku. Budowę rozpoczęto w 1934 roku i od początku miało ono pełnić funkcję przestrzeni rekreacyjnej.

Przez środek biegnie al. Jana Pawła II, która niegdyś nosiła nazwę al. Zjednoczenia Ziem Polskich. Jest to oś widokowa Gdyni. Przy molo stoi m.in. kamienny pomnik jednego z najwybitniejszych na świecie pisarzy podejmujących tematykę marynistyczną – Josepha Conrada, a właściwie Józefa Konrada Korzeniowskiego.
Na końcu mola uważny spacerowicz dostrzeże Aleję Statków Pasażerskich. Na ziemi umieszczono płyty z nazwami największych i najciekawszych wycieczkowców, które cumowały w Gdyni.
Przy Skwerze Kościuszki cumują żaglowce, w tym szkoleniowy „Dar Młodzieży” i żaglowiec – muzeum „Dar Pomorza”. Obok nich stoi też okręt (także muzeum) ORP „Błyskawica”, przy czym dostępny jest on do zwiedzania od wiosny do jesieni.

Bliżej plaży znajduje się marina, a przy niej ulokowały się szkoły żeglarstwa. Bardzo ciekawa jest postać z rzeźby Marzyciela – Dyrygenta Fal. Cokół umieszczono w morzu około 40 m od brzegu.
Z molo pięknie widać Zatokę Gdańską, a przy dobrej widoczności również półwysep helski.
Akwarium Gdyńskie
Jedną z największych atrakcji mola południowego jest Akwarium Gdyńskie, tłumnie odwiedzane przez rzesze turystów, zwłaszcza rodziny z dziećmi. Modernistyczny budynek Akwarium wybudowano w 1938 r.
Początki działalności obiektu sięgają jednak lat 20. XX wieku, kiedy na Helu powstało Morskie Laboratorium Rybackie. Jego pracownicy kolekcjonowali okazy przyrodnicze, które od 1924 r. pokazywano w gablotach i akwariach. Kolekcja szybko rosła, tak że pod koniec lat 20. ubiegłego stulecia zbiory liczyły już kilkaset okazów zwierząt.
W latach 30. przekazano je do istniejącego wówczas Muzeum Bałtyckiego, a zarówno wystawa, jak i laboratorium, przeniosły się do Gdyni. W obecnym kształcie instytucja prowadzi swoją działalność od 21 czerwca 1971 r. będąc obecnie częścią Morskiego Instytutu Rybackiego – Państwowego Instytutu Badawczego.

W Akwarium Morskim zobaczyć można nie tylko gatunki zwierząt zamieszkujące Bałtyk, ale również mieszkańców bardziej egzotycznych mórz. Są nawet rekiny. Na pięciu piętrach, w ośmiu salach znajduje się ponad 200 gatunków zwierząt.
Akwarium od 2005 r. ma status ogrodu zoologicznego i oprócz pokazywania różnorodności morskiego świata łączy w sobie funkcję naukowo-badawczą z edukacyjną, skierowaną szczególnie do dzieci i młodzieży. Zwiedzanie nie zajmuje bardzo dużo czasu i śmiało można je łączyć z innymi atrakcjami.
Sopockie wille nocą
Na nocleg wybraliśmy Sopocki Klub Żeglarski przy ul. Hestii 3. I choć sam obiekt trąci już trochę myszką, nie żałujemy. Wybraliśmy go przede wszystkim ze względu na bliskość plaży i widok morza za oknem.
Wieczorem wyszliśmy na nocny, zimowy spacer, przez większość czasu idąc aleją biegnącą tuż przy hotelu aż do sopockiego mola. Zeszliśmy także na plażę, a że nad nocnym morzem bywamy niezwykle rzadko, zrobiło to na nas spore wrażenie.

Aleja Wojska Polskiego nazywana była dawniej „aleją prominentów” ze względu na to, że mieściły (i mieszczą) się tam okazałe wille najbogatszych mieszkańców. Zatem przy Alei Wojska Polskiego można podziwiać Willę Claaszena z 1904 r., należącą niegdyś do kupca zajmującego się handlem cukrem i maszynami, a także brokera ubezpieczeniowego, konsula amerykańskiego i kolekcjonera dzieł sztuki Ernsta Augusta Claaszena. Później willa zwana była Bierutówką. Od 2001 r. mieści się w niej Muzeum Sopotu.
Inne piękne wille to Willa Marszałka, Willa Basnera, należąca do zamożnego kupca zbożowego, handlarza nieruchomościami i kolekcjonera dzieł sztuki Friedricha Basnera. Jest tam też zabytkowy hotel Eden i wiele innych zabytkowych budynków.

Jest też słynny bar Przystań, a obok niego łodzie wyciągnięte na plażę. W okolicy mola sopockiego działało lodowisko, a jarmark świąteczny oferował najróżniejsze przekąski. Samo molo dostępne było za darmo, a ulica Bohaterów Monte Cassino wręcz tonęła w świątecznych ozdobach i światełkach.
Kamienna Góra z kolejką
Jedną z atrakcji, którą zaplanowaliśmy na drugi dzień naszego wyjazdu była Kamienna Góra w Gdyni. To znajdujące się w centrum miasta morenowe wzgórze wznosi się na wysokości 52,4 m. n.p.m. Od góry wzięła też swoją nazwę willowa dzielnica Gdyni.
Gdy Kamienna Góra nie była jeszcze zabudowana, powstał pomysł, by na jej szczycie postawić Bazylikę Morską. Miało to być miejsce zadumy dla korzystających z portu żeglarzy, ale też punkt orientacyjny dla tych, co na morzu. Ostatecznie bazylika nie powstała, bo Kościołowi zabrakło funduszy na jej wzniesienie. Jednak dla upamiętnienia tego pomysłu w 1993 roku postawiono wysoki metalowy krzyż, który dziś jest jednym z ważniejszych punktów orientacyjnych Gdyni.

Największą atrakcją Kamiennej Góry jest jednak dojeżdżająca na jej szczyt kolejka torowa, która została otwarta dla turystów w 2015 r. Atrakcja jest bezpłatna, przy czym w przeciwieństwie do innych europejskich kolejek podobnego typu, tutaj podróżujemy pod czujnym okiem pracownika. Do wnętrza zmieści się około 5 osób. Na górę można dostać się także parkowymi alejkami i schodami – nie będzie to wyczerpujący spacer.
Ze szczytu wzgórza rozciąga się wspaniała panorama na całe miasto, w tym port morski oraz na Zatokę Gdańską.
Torpedownia w Babich Dołach
Babie Doły to obecnie dzielnica Gdyni, do której ze Skweru Kościuszki jedzie się około dwudziestu minut. Wrażenie jest jednak takie, jakbyśmy opuścili już miasto i znaleźli się daleko poza nim. Samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu przy Gdyńskiej Brygadzie Lotnictwa Marynarki Wojennej.
Stamtąd wystarczy kilka minut spaceru, by znaleźć się na plaży, wprost naprzeciwko wyłaniającej się z morza największej atrakcji tego miejsca. Mowa o torpedowni, której ruiny straszą (lub jak kto woli – zachwycają) około 300 m od brzegu. Z wody wystają przęsła prowadzącego do niej dawnego pomostu.

Torpedownia powstała podczas II wojny światowej. Baza badawcza nazistów w Eckernforde, zajmująca się m.in. produkcją i próbami torped, zagrożona była atakami brytyjskich bombowców. W związku z tym konieczne było znalezienie nowej, bezpiecznej lokalizacji. Wybór padł na Gdynię, tym bardziej, że wody Zatoki Gdańskiej sprzyjały torpedowym próbom i dokładnym pomiarom. Poza tym alianci nie prowadzili działań na tym obszarze.
Budowę rozpoczęto w 1940 r. Bardzo szybko powstała baza badawcza oraz poligon torped. Bliźniacze obiekty do wystrzału torped zlokalizowano w Gdyni Babie Doły oraz w Gdyni Oksywie. Powstały ośrodek nosił nazwę Torpedowaffenplatz Hexengrund.
Torpedownię połączono z lądem drewnianymi pomostami. Ogromny ośrodek posiadał m.in. montownię torped, elektrownię i inne pomieszczenia techniczne. W pobliżu Juraty i Jastarni zbudowano trzy punkty obserwacyjne, które pozwalały również na należyte zabezpieczenie prób.

Działalność torpedowni rozpoczęła się w 1942 r., a trwała ok. 3 lat, do kwietnia 1945 r. Wówczas Niemcy ewakuowali się z bazy. Po wojnie opuszczona torpedownia popadała w ruinę. Urządzenia zostały wywiezione, prawdopodobnie do ZSSR przez Armię Czerwoną, a pomost kolejki wąskotorowej prowadzący do torpedowni wysadzono, aby uniemożliwić dojście do budynku. Z czasem zapadła się ściana frontowa i stropy, pozostał jedynie szkielet dawnego budynku.
Dziś jest to jeden z ciekawszych obiektów nad polskim morzem. Widok na torpedownię przyciąga turystów, a pobliska plaża również zimą pełna jest spacerowiczów. Miejsce to chętnie odwiedzają także osoby morsujące – wszak jest to dobra okazja, by zrobić sobie zdjęcie w zimnym morzu na tle budzącego grozę, wojskowego obiektu.
Gdynia Orłowo – nasze ulubione miejsce
Naszą zimową wizytę w Gdyni zakończyliśmy na naszej ulubionej plaży w Orłowie. Wyróżnia ją piękne i dostępne za darmo molo, a także letnia scena Teatru Miejskiego. Leży u zbiegu ulic Przebendowskich i Plażowej, w pobliżu cudownego Klifu Orłowskiego oraz Promenady Królowej Marysieńki. Strzeżone kąpielisko ma długość około 100 m.

Na samym klifie stoi (jeszcze) budynek straszący pustymi oczodołami wybitych okien. Chodzi o opuszczone sanatorium „Zdrowie”, które od lat pozostaje ruiną, przyciągającą miłośników urbexu. W 2005 r. stwierdzono niebezpieczeństwo osuwania się zbocza, na którym stoi ośrodek. Obiekt został zamknięty, a pozostałe w nim wyposażenie z czasem rozkradziono i zdewastowano. Choć teren jest ogrodzony, bez trudu można się tam dostać z plaży, tym bardziej, że na klif prowadzi ścieżka spacerowa.
Dla miłośników urbexu jest zresztą więcej atrakcji. Przy plaży nie sposób nie zauważyć niepozornego, zrujnowanego budynku, będącego niegdyś słynnym „Maximem”, jednym z najbardziej ekskluzywnych klubów nocnych w czasach PRL. Na spędzanie czasu i zabawę w „Maximie” stać było tylko najzamożniejszych.

Pod koniec lat 90. lokal upodobali sobie trójmiejscy gangsterzy. Obiekt szybko tracił renomę, a w 2004 roku „Maxim” zakończył działalność. Dziś ciąży na nim obowiązek rozbiórki, był też wystawiany na licytację, ale próby sprzedaży napotkały wiele problemów prawnych. Zapewne wielu inwestorów chciałoby ten obiekt przejąć, tym bardziej, że lokalizacja jest doskonała, a do budynku przylega duża działka o powierzchni 8.000 m2 działka.
Niedaleko mieści się Liceum Plastyczne z wystawą plenerową, a niemal naprzeciwko można kupić wędzone ryby – zdobycz dziś już wcale nieoczywista nad polskim morzem.
Sopot i Gdynia na weekend
Czy polecamy Gdynię i Sopot zimą? Zdecydowanie – tak. To świetny czas, aby poznać te nadmorskie miasta i poczuć ich klimat, ale zupełnie inny niż w okresie wakacyjnym.

Gdynia i Sopot mają do zaoferowania nie tylko plaże, ale także wyjątkową architekturę, ciekawe muzea oraz smaczne kawiarnie i restauracje.
Szkoda tylko, że ciężko gdziekolwiek zaparkować – ale to obecnie problem większości polskich miast…
