Site Loader

Dziś proponujemy Wam wycieczkę do dwóch niezwykłych miejsc – Muzeum Sił Powietrznych oraz Skansenu Militarnego w Mniszewie. Obydwa te miejsca łączy fakt, że znajdziemy w nich pojazdy wykorzystywane w wojsku, a jadąc z Warszawy, obydwa muzea możemy odwiedzić podczas jednego wyjazdu.

Mazowsze to nie tylko piękna przyroda i sielskie krajobrazy. To również region z bogatą historią bitew o niepodległość oraz siedziba elitarnej Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie.

Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie

Niektórzy mogą zdziwić się, że pisząc o Mazowszu przypisujemy do niego Dęblin, który przecież leży w powiecie ryckim, w województwie lubelskim. Krainy geograficzne nie pokrywają się jednak w całości z podziałem administracyjnym kraju. Dlatego też Dęblin, położony w południowej części Doliny Środkowej Wisły, w miejscu gdzie mezoregion Niziny Środkowomazowieckiej łączy się od wschodu z Pradoliną Wieprza, geograficznie należy do Mazowsza.

Niedaleko Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie w 2011 r. powstało Muzeum Sił Powietrznych. Organizatorem obiektu było Ministerstwo Obrony Narodowej. Jest to największa placówka prezentująca zabytki techniki lotniczej oraz pamiątki związane z polskim lotnictwem wojskowym. Składa się z części zabudowanej i znacznych zbiorów na świeżym powietrzu. Kolekcja powstała ze sprzętu wycofywanego z zasobów wojskowych oraz kwerend, darów i pamiątek przekazywanych przez pilotów, a także osoby związane z lotnictwem czy pasjonatów awiacji.

Ekspozycja ułożona jest chronologicznie. Prawie 100 lat dziejów polskich sił powietrznych pokazuje wystawa główna „Historia polskiego lotnictwa wojskowego”. Oprócz sprzętu składa się na nią umundurowanie lotnicze typowe dla danego okresu historycznego oraz filmy i nagrania.

Szczególnie ciekawy jest zrekonstruowany domek pilota (dispersal) z czasu Bitwy o Anglię. Zainscenizowano w nim moment oczekiwania załogi na sygnał do lotu bojowego. Wykorzystano przy tym umundurowanie i pamiątki nawiązujące do słynnego Dywizjonu 303. Przy domku odtworzono również bunkier dowodzenia, czyli tzw. „pokój operacyjny” do koordynowania walk powietrznych. Można też obejrzeć autentyczny film prezentujący pracę personelu podczas walk 1940 roku.

Najważniejszym eksponatem wystawionym w muzeum jest sztandar – relikwia Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie z okresu II wojny światowej. Niezwykłe losy sztandaru przedstawione są we wspomnieniach jego twórców i osób, które przechowywały go i transportowały przez Europę. Ostatecznie został on przekazany polskim lotnikom na uchodźstwie w 1941 roku, a dokonał tego Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych – gen. Władysław Sikorski, w Bazie Królewskich Sił Powietrznych w Swinderby w Wielkiej Brytanii.

Sztandar co kilka miesięcy przekazywano do kolejnej bazy każdego z dywizjonów Polskich Sił Powietrznych. To symbol ofiary, jaką polscy lotnicy złożyli na frontach II wojny światowej. Do Polski sztandar powrócił dopiero w 1992 roku, a do muzeum trafił w 2012 r.

W jednej z sal znajduje się tzw. koło reńskie, czyli urządzenie które umożliwia wykonywanie obrotów wokół osi przechodzącej przez połowę sylwetki ćwiczącego. To nieodłączny element szkolenia (jak i zapewne kwalifikacji) każdego pilota. Podobno systematyczne ćwiczenia pozwalają na kształtowanie orientacji przestrzennej oraz koordynacji wzrokowo ruchowej, a także zwiększają odporność zmysłu równowagi pilota na zakłócenia orientacji przestrzennej w locie. Koło jest udostępnione dla zwiedzających, tak więc każdy może spróbować swoich sił, aczkolwiek trzeba osiągnąć odpowiedni wzrost, więc nie jest to atrakcja dla dzieci. W sporej hali pokazano także śmigłowce, urządzenia lotnicze i spadochrony.

Natomiast wielka ekspozycja samolotów, śmigłowców, pojazdów i całej obrony przeciwlotniczej znajduje się na zewnątrz. Dla znawców tematu to spora gratka, ale i na laikach robi wrażenie. Można wejść m.in do samolotu transportowego czy samolotu prezydenckiego. Bliskość Lotniczej Akademii Wojskowej powoduje, że dodatkową atrakcją mogą być przeloty samolotów wojskowych nad głowami zwiedzających.

Na zwiedzanie dobrze zarezerwować sobie kilka godzin. Jeśli temat interesuje kogoś w sposób szczególny – może spędzić w Dęblinie nawet cały dzień. Koszt biletu to 25 zł dla osoby dorosłej i 15 zł dla dzieci (jedynie mieszkańcy powiatu ryckiego płacą po 5 zł za osobę). Za możliwość wejścia do samolotów i helikopterów płaci się dodatkowo po 3-5 zł.

Skansen Militarny w Mniszewie

Wracając do Warszawy wstąpiliśmy do Skansenu Militarnego w Mniszewie, który leży przy drodze krajowej nr 79 Warszawa-Tarnobrzeg. Miejsce trudno przegapić, bowiem stoi tam  czołg, upamiętniający prowadzone w tej miejscowości walki. Jest też 6-metrowy krzyż poświęcony „Pamięci poległym”. Osoby jeżdżące niegdyś dawną trasą na Lublin, z pewnością skojarzą to miejsce.

Skansen Bojowy I Armii Wojska Polskiego oddano do użytku w 1977 r. Obiekt przeszedł sporą modernizację w latach 2012-2014.

Skansen ma za zadanie zachować pamięć o walkach na przyczółku warecko-magnuszewskim w okresie II wojny światowej. W 1944 roku na ziemie polskie wkroczyła I Armii Wojska Polskiego generała Zygmunta Berlinga. Otrzymała ona zadanie wsparcia jednostek radzieckich Armii Czerwonej w walkach obronnych o utrzymanie przyczółka  na linii rzeki Pilicy i Radomki.

Niemcy nie spodziewali się, że utrzymanie tego miejsca będzie aż tak trudne. Ich atak zatrzymano pod Studziankami, po zaciętych walkach, o czym świadczyć może fakt, że miejscowość ta przechodziła z rąk do rąk aż 7 razy!

Operacja pod Studziankami to największa bitwa stoczona przez polskie czołgi na froncie wschodnim. W walkach na przyczółku aktywnie uczestniczyło lotnictwo polskie z 1 Dywizji Lotniczej, w skład której wchodził 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego ,,Warszawa” (pierwszą bitwę pułk stoczył 23 sierpnia 1944 r.). Ostatecznie 14 stycznia 1945 roku z przyczółka wyszło uderzenie rozpoczynające wielką ofensywę styczniową. W jej wyniku Niemcy utracili Warszawę, Łódź, Bydgoszcz i Poznań, a 31 uderzenie dotarło nad Odrę.

Skansen położony jest na wydmach porośniętych lasem sosnowym. Budynek główny skansenu przypomina ukryty w skarpie betonowy schron. Na dachu usytuowano taras widokowy.

Kolejną atrakcją jest wybudowana kilka lat temu wysoka wieża, na którą można wejść. Rozciąga się z niej widok nie tylko na korony drzew, ale również na niedaleką Pilicę.

Czołgi, samochody wojskowe i inne obiekty obrony przeciwlotniczej, amfibie i wyrzutnie pocisków rozmieszczone są po całym lesie. Można na nie wchodzić. Atrakcją dla mniejszych i większych jest także tyrolka rozciągnięta między drzewami, ale na bezpiecznej wysokości. Dla najmłodszych zbudowano plac zabaw.

Skansen w Mniszewie to dobre miejsce na spacer połączony z edukacją. Obiekt nie jest duży i godzina, a najwyżej dwie, spokojnie wystarczą na to, aby zapoznać się z wszystkimi atrakcjami. To dobre miejsce dla rodzin z młodszymi dziećmi (i oczywiście dla pasjonatów), a maluchów nie trzeba stale pilnować, aby niczego nie dotykały. Mogą wchodzić i biegać, gdzie chcą, oczywiście pod czujnym okiem opiekunów.

Bilet normalny kosztuje 12 zł, a ulgowy 8 zł.

Obejrzyj także relację video:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.